środa, 11 czerwca 2014

Roztargnienie


Człowiek planuje, sprawdza, przygotowuje się, robi notatki... a i tak w całym tym zorganizowaniu udaje się zapomnieć najważniejszych rzeczy. To, co wydaje się wręcz pewnikiem zawodzi. Tak było w ostatni weekend. Z racji pięknej pogody, postanowiliśmy wyjechać do rodzinki, na wieś. Jestem (chyba) pracoholikiem, dlatego też postanowiłam połączyć lenistwo z czymś praktycznym i zabrać moje zwierzaki (link) by wypuścić je na wolność. Zapakowałam aparat, statyw, wszelkiego rodzaju akcesoria, poduszki... Nawet naładowałam baterię do aparatu. Przygotowałam obiad na grilla, co by w tym całym lenistwie nie opaść z sił.

Dojechaliśmy. Słońce pięknie grzało, trawa aż prosiła się by ją zadeptać. Rozrzuciłam poduchy, ustawiłam statyw. Ruszyłam gotowa do boju. Nie ma mocnych. Jestem miszczem sytuacji. Poczułam się jakbym miała stworzyć rozkładówkę dla Vogue! I gdy moje EGO zaczęło szybować nad niebem... okazało się, że zapomniałam karty do aparatu! Grzebałam w torebce. Przecież karta znajduje się w kieszeni dysku przenośnego. Spokojnie-będzie dobrze! Dysk został w domu. Na co dzień dźwigam 5kg moich "niezbędników". Nie raz niszcząc przy tym torebki jak i zdrowie. Raz, jedyny raz odważyłam się z czegoś zrezygnować... okazuje się, że to była najgorsza decyzja. Chciało mi się krzyczeć, przerzucić frustracje na każdego, kto do mnie podejdzie, pokłócić się wręcz. Jednak gdy jesteś sam sobie winien, to trochę nie wypada warczeć na innych. Dlatego też porozmawiałam sama ze sobą. Ściągnęłam szybko swoje Ego na ziemię i szukałam jakiegoś sensownego rozwiązania. Na szczęście żyjemy w czasach, gdzie nasze komórki mają niekiedy lepsze parametry, niż aparaty cyfrowe. Dlatego też by nie załamywać się do końca, zrobiłam parę fotek. Nie jest źle, mogło być lepiej, ale mogło być też gorzej. W końcu mogłam zapomnieć o telefonie lub co gorsza, zabrać go i rozładować. Grunt, że mam fotki moich zwierzaków i masę pomysłów na kolejną wycieczkę. Minus jest taki, że zawartość mojej torebki wzbogaciła się o kolejne kilogramy i chyba prędko z nich nie zrezygnuję.










w spr. poduszek proszę pisać na: biuro@kolorowanka.eu  zapraszam również na: FB/kolorowanka.art 

*wszelkie prawa zastrzeżone! drukowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć dla własnych celów zabronione

20 komentarzy:

  1. No piękna wycieczka! wyglądają jak grupka przedszkolaków - łobuzów:) nie mogę się doczekać, kiedy nasze do nas dojadą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już niebawem i u was będzie kolorowa gromadka :D

      Usuń
  2. Kochana, ale się uśmiałam gdyż czytając Twoją przygodę poczułam się jakbym czytała o sobie! Doskonale rozumiem Twoją frustrację i to, że czasem ma się ochotę na kogoś nakrzyczeć. Ba, czasem nakrzyczę, ale jak emocje opadają to dopiero jest mi wstyd jak diabli :P i jak ciężko wtedy wyjść z tego z twarzą ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dokładnie. Najgorzej, że w momencie wyrzutów czujemy, że nasza racja jest jedna! Najważniejsza, a na drugi dzień kac moralny, bo w sumie to czym ta osoba zawiniła. I co? kwiatki? czekoladki? :D Oj te emocje :D

      Usuń
  3. Fajnie wyglądają z tymi bańkami mydlanymi, jakby na nie patrzyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) niestety wiaterek mocno wiał i sporo baniek było niepokornych i leciały w zupełnie inne strony :D Ale będę jeszcze je wykorzystywała :D nie raz :)

      Usuń
  4. najważniejsze że sytuację opanowałaś zdjęcia są i to jakie fajniutkie buzia sama się śmieje zerkają na nie :)
    pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dzięki kochana :D no plan był inny-bardziej kreatywny, ale na szczęście było nadal wesoło :D

      Usuń
  5. tak czy tak zwierzaki wypadły genialnie :D szczególnie te porozrzucane po łące w różnych miejscach:)
    Mam tak samo - jestem często taką fajtłapą, że albo coś zepsuję, albo zgubię albo właśnie zapomnę :P A kartę do aparatu zapominam notorycznie :D szczególnie przy wyjazdach wakacyjnych i wycieczkach :P co mojego męża zwala z nóg zawsze.... :P
    Telefon zawsze daje radę głowa do góry ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO podobnie...oj ile ja się nasłucham zawsze za te karty do aparatu ;P

      Usuń
  6. Fantastyczna kolorowa grupa fajnych łobuziaków przytulaków :) Super pomysł na sesje w plenerze :)) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) mam nadzieję, że następna "sesja" będzie z dużo lepszym przygotowaniem :D

      Usuń
  7. Jakie śliczne te Twoje pluszaki, oj zdecydowanie musisz je poukładać jak te u mnie - myślę, że sesyjna "nerdowa" im się przyda!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie oszalałam na punkcie twoje zdjęcia i może jak taka brzydka pogoda-czas zaszaleć w domu :D albo co lepsze - w bibliotece :D

      Usuń
  8. Ale piękną sesję im zorganizowałaś :) Tadeusz pozdrawia z Gdyni resztę ekipy ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dziękujemy :) no i od nas dla Tadeusza gorące pozdrowienia :D

      Usuń
  9. o matulu! przecież ja cię muszę obserwować!!! :D
    co za cuda!!!!!! oszalałam :D
    do siebie też czasem zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki-już zaglądam :D jak coś na FB zapraszam-tam co chwila coś się dzieje ;P

      Usuń
  10. Te cudne zwierzaki, Pan Tadeusz i Pani Tereska, są już ze mną.
    Niestety, przez chwilę, bo wkrótce trafią do mojej DZIŚ urodzonej bratanicy Oliwki.
    Muszę więc je wynieść też na jakąś trawkę i uwiecznić w kadrze, by potem móc się pochwalić na blogu zdobyczą:)
    Dziękuję serdecznie i pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa no to wielkie gratulacje dla malutkiej :D całuski ogromne :D
      No i tym bardziej czekam na wieści, na fotki... co i jak poszło :D
      - no i baaardzo dziękuję, że wybrałaś moje pluszaki :) :*

      Usuń