Apaszek mam wiele. Każda mi bliska. Każda mi droga. Zimowe, letnie, wieczorowe. Kocham je wszystkie. Tym bardziej, że odporność mam słabą. Infekcję gardła łapię jeszcze zanim wyjdę z domu. I to nie musi być zima stulecia czy tez Halny, co zbłądził. Po prostu. Wszystko mnie bierze.
