Trzymam tam wszystkie rzeczy niepotrzebne, a jednak tak mi bliskie. Wszystko to, co powinnam już dawno wyrzucić. Tam też znajduję tonę możliwości. Odkopałam ramki na zdjęcia, które zamiast wisieć i wzbogacać nasze wnętrza, leżą popękane i czekają na zesłanie. Postanowiłam nadać im nowe życie, a sobie je ułatwić. Wyciągnęłam pobite szkło, przeczyściłam tekturowe plecy i pomalowałam je farbą do tablic. Odłożyłam na 3 dni do wyschnięcia. Tak piszą w instrukcji - tak też uczyniłam.
